Polskie Forum Entomologiczne - Chrząszcze i Motyle Polski - strona główna

Polskie Forum Entomologiczne

PFEnt. - https://entomo.pl/forum/
Teraz jest czwartek, 9 lipca 2020, 02:43


Strefa czasowa: UTC + 1




-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
|     Prosimy o podawanie miejsca i daty obserwacji. To przyśpieszy oznaczenie i ułatwi dyskusję.     |
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 22 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Wilgotność powietrza w gablotach
PostNapisane: czwartek, 28 sierpnia 2008, 09:12 
Offline

Dołączył(a): sobota, 25 lutego 2006, 23:01
Posty: 214
Lokalizacja: Młodzawy Małe, Ponidzie
UTM: DA68
Witam,

od momentu zamieszkania w Dublinie, staram się pokonać problem nadmiernej wilgotności w gablotach, co powoduje opadanie skrzydel częsci motyli. Problem stał sie na tyle powazny, że zastanawiam sie nad zmianą mieszkania lub tymczasowym zaniechaniem rozpinania. Dramat jednym słowem.
Opowiem o metodach, które stosowałem:

- środek w granulkach o nazwie Humid Stop. Pochłania wode w takim tempie, ze po paru dniach zostaje gęsta ciecz, którą trudno doczyścić. Efekt mizerny przy ogromnym zużyciu środka.

- kulki silikonowe, wygodne ale bez wyraźnego efektu.

- urządzenie do pochłaniania wody. Drogi zakup, efekt dość dobry. Urządzenie włącza się często tzn raz na 40min. Wylewam około 10l wody na dobe z pokoju. Problem pojawia sie w momencie wyjazdu. Podczas 2 miesięcznego wyjazdu opadły skrzydła niemalże połowie motyli. Drugi problem polega na tym, że w szczelnie zamkniętym pokoju z pracującym urządzeniem nie da sie oddychać i pracować.

W tym momencie myśle o dokładnym przejrzeniu gablot w celu ich uszczelnienia na łączeniach (macie jakies pomysły czym?). Zbudowanie szafy z możliwością skierowania strumienia suchego powietrza do jej wnętrza oraz podłaczenie urządzenia do stałego odpływu. Nadal pozostaje problem osobnego pomieszczenia.

Aha jeszcze nadmienie, że motyle susze około pół roku. W podobnych warunkach. W Polsce, w mieszkaniu w blokach, nie miałem nigdy takich problemów.

Z góry dzięki za wszelkie sugestie.

Jacek


Share on FacebookShare on TwitterShare on Google+
Góra
 Zobacz profil WWW 
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 28 sierpnia 2008, 09:41 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 15 listopada 2004, 20:54
Posty: 229
Lokalizacja: Lubin / Rudziniec
Temat bardzo ciekawy, mysle, że dla wielu osób. Nic nie napisałeś jaki procent wilgotności masz w pokoju, gdzie są zbiory, a jaki w gablotach?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 28 sierpnia 2008, 09:57 
Offline

Dołączył(a): sobota, 25 lutego 2006, 23:01
Posty: 214
Lokalizacja: Młodzawy Małe, Ponidzie
UTM: DA68
Nie mam jeszcze urządzenia do mierzenia. To jest następny zakup. Wg dzisiejszej prognozy pogody dla mojej miejscowosci wilgotność wyniesie 88%.

Mieszkam na parterze (co moze miec znaczenie), w starym budynku z cegły. Mimo, ze w srodku nie ma sie wrażenia wilgoci, na zewnatrz jest cały czas dosć mokro. Gabloty sobie stoja na drewnianej podłodze.


Góra
 Zobacz profil WWW 
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 28 sierpnia 2008, 11:44 
Offline

Dołączył(a): czwartek, 5 lutego 2004, 02:00
Posty: 1910
Lokalizacja: Palearktyka
beksinski napisał(a):
środek w granulkach o nazwie Humid Stop. Pochłania wode w takim tempie, ze po paru dniach zostaje gęsta ciecz, którą trudno doczyścić. Efekt mizerny przy ogromnym zużyciu środka.


Bo pochlaniasz wode z powietrza na calym swiecie ;-) Jak nie masz izolowanego pomieszczenia to ten srodek niczego nie suszy tylko ciagnie cala dostepna wode z atmosfery, az do rozcienczenia przy ktorym higroskopijnosc staje sie juz zaniedbywalnie mala.

beksinski napisał(a):
- kulki silikonowe, wygodne ale bez wyraźnego efektu.


Tak samo jak wyzej, tylko zel krzemionkowy ma mniejsza pojemnosc i przy stalym naplywie wody z powietrza szybko sie nasyca (co dobrze widac jesli uzywa sie zeli barwionych solami kobaltu, ktore zmieniaja kolor po nawodnieniu). Znowu nie majac izolowanego pomieszczenia czy chocby gabloty niczego nie suszysz.

beksinski napisał(a):
- urządzenie do pochłaniania wody. Drogi zakup, efekt dość dobry. Urządzenie włącza się często tzn raz na 40min. Wylewam około 10l wody na dobe z pokoju.


Znowu usuwasz wode z wielkiej objetosci ciagle odnawiajacego sie, wilgotnego powietrza. Jesli detektor wilgotnosci jest integralna czescia samego urzadzenia (a nie na kablu pare metrow od niego) to mierzy wilgotnosc w miejscu, gdzie on jest, czyli realnie w malej objetosci powietrza bezposrednio otaczajacego sam detektor. Wiec sprzet bedzie pracowal do upadlego, bo znowu przy braku izolacji suszy cale dostepne powietrze na Ziemi ;-)

W krajach z wilgotnym i goracym klimatem zbiory nie tylko nie schna, ale tez plesnieja w ciagu 2-3 dni. Sam z tym walczylem bez wiekszych sukcesow. W czasie pory deszczowej, kiedy w wydawaloby sie szczelnie zamknientym i klimatyzowanym pokoju zaczynaly mi po scianach slimaki pelzac, a wykalaczki w otwartym pudelku pokrywaly sie zielona plesnia, jedynym sposobem bylo mrozenie wszystkiego, suszenie w cieplarce 50 stopni i natychmiast po tym wyslanie materialu do Polski... Znani mi amatorzy, nie majacy mozliwosci przechowywania zbiorow w specjalnie izolowanych i suszonych pomieszczeniach, radzili sobie uzywajac szczelnych szaf z gablotami, w ktorych trzymali dosc duze worki z zelem silikonowym (u nas mozna takie suszki dostac w sklepach z materialami fotograficznymi - aparaty w tropikach przewaznie przewozi sie i przechowuje w szczelnych torbach z materialem suszacym).

Samodzielnie mozesz miec problem z uszczelnieniem samych gablot, najlepiej kupic jakies ekstra, takie jak chocby te robione przez Majkowskiego. Lepszym rozwiazaniem jest szczelna szafa, duzo latwiej cos takiego zrobic czy kupic; wtedy jakikolwiek srodek suszacy w srodku bedzie ciagnal wode tylko z tej malej objetosci, a nie z calej atmosfery.

beksinski napisał(a):
Wg dzisiejszej prognozy pogody dla mojej miejscowosci wilgotność wyniesie 88%.


Wilgotnosc wzgledna (stosunek preznosci pary wodnej w powietrzu do preznosci nasyconej w danej temp.) jest mylaca i z niej samej trudno cokolwiek wywnioskowac. Przy nizszej temperaturze powietrza masz wyzsze wartosci wilgotnosci wzglednej, bo wtedy potrzeba mniej wody do osiagniecia stanu nasycenia. Wiec bezwzgledna wilgotnosc (masa wody na jednostke objetosci powietrza) moze spadac, a rownoczesnie podawana w prognozie pogody wilgotnosc wzgledna bedzie rosnac.

Pawel


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 28 sierpnia 2008, 12:08 
Offline

Dołączył(a): sobota, 25 lutego 2006, 23:01
Posty: 214
Lokalizacja: Młodzawy Małe, Ponidzie
UTM: DA68
Dziekuje Ci Pawle za wyczerpującego maila. Musze przyznać Ci rację z tym osuszaniem Ziemii. Po pierwsze nie moge sobie pozwolic na osobny pokój do tego celu a nawet gdybym go miał, to nie uda mi sie go w 100% uszczelnić. Dlatego właśnie wpadłem na pomysł zrobienia tej szafy. Urządzenie ma czujnik wbudowany, myśle że dobrze by to wszystko działało gdyby to urządzenie było częścią tego wyizolowanego 'pudełka' a wode 'wysyłało' poza jego ściany rurką, co jest do zrobienia.

A co ze zbiorami w muzeach? Te gabloty w Dublinie w muzeum nie wyglądaja na super szczelne a motyle są ok z tego co pamiętam.

Pozdrawiam
Jacek


Góra
 Zobacz profil WWW 
 
 Tytuł:
PostNapisane: poniedziałek, 17 listopada 2008, 21:01 
Offline

Dołączył(a): poniedziałek, 17 listopada 2008, 20:58
Posty: 1
Lokalizacja: Bydgoszcz
beksinski napisał(a):
A co ze zbiorami w muzeach? Te gabloty w Dublinie w muzeum nie wyglądaja na super szczelne a motyle są ok z tego co pamiętam.

Pozdrawiam
Jacek


W muzeach wilgotnosc jest kontrolowana w gablotach za pomoca urzadzen do jej kontroli. np. musetech.pl lub microclimate.ca ale koszty sa prawdopodobnie zbyt duze na potrzeby osob prywatnych. Koszt urzadzenia do dokladnej kontrili wilgotnosci jest rzedu 2000 euro i wiecej.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 20 listopada 2008, 10:40 
Offline

Dołączył(a): sobota, 25 lutego 2006, 23:01
Posty: 214
Lokalizacja: Młodzawy Małe, Ponidzie
UTM: DA68
W chwili obecnej wydaje mi sie ze problem zostal zazegnany. Kupilem urzadzenie do pomiaru wilgotnosci. W pomieszczeniu z gablotami przy wlaczonym urzadzeniu do osuszania, mam od 48-52%. Nawet przy motylach zostawionych poza gablota, nic im sie nie dzieje. Dodatkowo kupilem kulki Silica Gel w paczkach i umiescilem w gablocie.


Moj problem polegal na tym, ze urzadzenie do osuszania nie pracowalo kiedy mnie nie bylo w domu w wakacje przez 2 mies. Brak wentylacji w pomieszczeniu i duza wilgotnosc powietrza (bez wlaczonego urzadzenia dochodzi do 76%) sprawily, ze skrzydla opadly. Ciekawe jest tez to, ze najbardziej ucierpialy motyle juz wczesniej rozmiekczane i suszone w podobnych warunkach (slaba wentylacja i spora wilgotnosc pow.).

W tej chwili prubuje suszyc motyle w piekarniku i przekladac do gablot. Wydaje sie ze efekt jest duzo lepszy niz suszenie przez pol roku w pomieszczeniu.

Mam nadzieje ze moje spostrzezenia przydadza sie komus. Problem ten chyba jednak nie dotyczy wiekszosci z was, z uwagi na specyfike klimatyczno-budowlana (wentylacja).

Pozdrawiam
Jacek


Góra
 Zobacz profil WWW 
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 2 grudnia 2008, 13:00 
Ja wkładam do gablot pochłaniacze wilgoci jakie są dołączane bądź to do leków bądź do dajmy na to butów. Jak na razie jest ok.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: wtorek, 2 grudnia 2008, 13:04 
Offline

Dołączył(a): sobota, 25 lutego 2006, 23:01
Posty: 214
Lokalizacja: Młodzawy Małe, Ponidzie
UTM: DA68
Tak, Silica Gel to to samo prawdopodobnie. Dokupilem tylko takie, ktore zmieniaja kolor w miare jak pochlaniaja wilgoc. Zmieszalem je z tymi zwyklimi i umiescilem w gablocie w specjalnych saszetkach.

Pozdrawiam
Jacek


Góra
 Zobacz profil WWW 
 
 Tytuł: Re: Wilgotność powietrza w gablotach
PostNapisane: niedziela, 3 lipca 2011, 10:42 
Offline

Dołączył(a): piątek, 12 maja 2006, 20:54
Posty: 1068
Lokalizacja: okolice Bielska-B./Kraków
Odgrzebuję stary temat, bo problem nadal jest aktualny.
U mnie jedynie pewne grupy motyli są podatne na opadanie skrzydeł. Dam taki najświeższy przykład. Ostatnio, po suszeniu trwającym niecałe 3 tygodnie, zdjąłem różne motyle z dwóch rozpinadeł. Wiem, że 3 tygodnie to nie jest dużo, ale akurat była paląca potrzeba bo brakowało rozpinadeł (normalnie suszę dłużej, ale czerwiec/lipiec to czas, kiedy motyli jest więcej niż miejsca na nie). Na drugi dzień widać następujące efekty:
- dostojki ino oraz pokrzywniki mają skrzydła przy końcach lekko opadnięte, chociaż tego nie widać w zasadzie;
- L. hippothoe skrzydła poszły w dół. Co ciekawe, mam kilka okazów tego gatunku od znajomych, i wszyskie samce podobnie wyglądają;
- średniej wielkości miernikowce (H. undulata, R. hastata) mają skrzydła nieco oklapnięte

Jeszcze inne ciekawe spostrzeżenia:
- motyle duże - zawisaki, garbatki, pawice, sówki - niezależnie od tego, czy suszę je 3 tygodnie, czy 2 miesiące, wyglądają idealnie
- kraśniki po zaledwie 6-dniowym suszeniu są perfekcyjnie spreparowane, bez żadnych defektów. Odkryłem to przypadkowo, zdejmując pospiesznie z rozpinadła jednego uszkodzonego motyla, który zawadzał; po tym pozbyłem się szybko serii kilkudziesięciu motyli, są w 'poczekalni' już prawie 2 tygodnie i bez śladu opadania skrzydeł, mimo krótkiego czasu spędzonego na rozpinadle.

Kolejny przykład - znajomy Henryk Brzezina ma straszne problemy z mniejszymi motylami, szczególnie miernikowcami, które zawsze opuszczają skrzydła. Po moich namowach suszy dłużej, ale chyba bez wyraźnego rezultatu. Razem wpadliśmy na 2 hipotezy:
- powodem jest pionowa pozycja przy suszeniu (rozpinadła są zaczepiane końcem o krawędź szafy i w tej pozycji wiszą)
- przyczyna może tkwić w zwyczaju mechanicznego zabijania drobniejszych motyli (zgniatanie tułowia palcem)

Dodam jeszcze, że u mnie problem opadania skrzydeł u motyli w gablotach narazie nie wystąpił - ale u motyli większych. U mikro (m.in. omacnice, zwójki) - pojawia się to niestety często (też suszę je bardzo długo, nieraz nawet prawie 2 miesiące).

U mnie cały czas trwają eksperymenty nad preparowaniem. W tej chwili na przykład odchodzę od nadmiernego przytruwania motyli i ew. ich przygniatania bezpośrednio przed rozpięciem - wolę je na świeżo zatruć, spreparować i zamrozić całe rozpinadło / podać zastrzyk zawisakom/wstęgówkom

Czy ma ktoś jakieś inne spostrzeżenia, zna przyczyny tego wszystkiego?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wilgotność powietrza w gablotach
PostNapisane: niedziela, 3 lipca 2011, 10:59 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 13 września 2005, 18:00
Posty: 1751
Lokalizacja: Wrocław
Często problemem jest niedociśnięcie motyla do rozpinadła. Szczególnie wyraźnie widać to - u mnie - w przypadku Eupithecii, które podczas trucia często zawijają skrzydła pod siebie i niejednokrotnie sztywnieją. Oczywiście - przyczyn z pewnością jest znacznie więcej i nie można do wszystkiego przykładać jednego szablonu. Jeśli chodzi o mikra - tu mam bardziej problem z tym, że skrzydła zawijają się do góry, szczególnie u koszówek. Opają w sumie bardzo rzadko.
X.
p.s. u mnie hippothoe wyglądają OK ;-)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wilgotność powietrza w gablotach
PostNapisane: niedziela, 3 lipca 2011, 11:11 
Offline

Dołączył(a): piątek, 12 maja 2006, 20:54
Posty: 1068
Lokalizacja: okolice Bielska-B./Kraków
Nasuwa mi się inna rzecz... Motyle preparowane wiosną (marzec-maj) wyglądają świetnie. Nawet seria T. alternella ma książkowy wygląd, chociaż motyle nie spędziły na rozpinadłach nawet miesiąca.
Nie wiem jak z tym dociskaniem skrzydeł - nie używam w ogóle pergaminu, wolę materiały dobrze prasujące powierzchnię skrzydeł.
Czasami takie felerne motyle z powrotem wpinam na rozpinadło, ale bez pasków. Zwykle to jednak niewiele daje. Warto odnotować fakt, ze sama czynność opadania skrzydeł uwidacznia się już w momencie zdejmowania okazu z desek, nie jest to po prostu jakiś długotrwały procees. Wyjątkiem od tej reguły jest mój pierwszy L. hippothoe, któremu stopniowo te skrzydła się wykrzywiały.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wilgotność powietrza w gablotach
PostNapisane: niedziela, 3 lipca 2011, 11:15 
Offline

Dołączył(a): sobota, 8 sierpnia 2009, 10:01
Posty: 485
Lokalizacja: Otwock
Łukasz napisał(a):
nie używam w ogóle pergaminu, wolę materiały dobrze prasujące powierzchnię skrzydeł.

To znaczy?


Góra
 Zobacz profil WWW 
 
 Tytuł: Re: Wilgotność powietrza w gablotach
PostNapisane: niedziela, 3 lipca 2011, 11:19 
Offline

Dołączył(a): piątek, 12 maja 2006, 20:54
Posty: 1068
Lokalizacja: okolice Bielska-B./Kraków
Paweł Walkiewicz napisał(a):
Łukasz napisał(a):
nie używam w ogóle pergaminu, wolę materiały dobrze prasujące powierzchnię skrzydeł.

To znaczy?


Tzn. sztywne plastykowe obwoluty do dokumentów (do motyli większych) i paski z folii filatelistycznej (do drobniejszych).


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wilgotność powietrza w gablotach
PostNapisane: niedziela, 3 lipca 2011, 11:29 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 14 czerwca 2010, 17:11
Posty: 609
Lokalizacja: Podkarpackie
UTM: Umieszcz EA30
Za każdym razem podczas rozpinania okazu, jeżeli tułów owada jest uniesiony do góry ponad poziom skrzydeł, tzn skrzydła nie tworzą idealnego kątu z tułowiem (-I-), mam do czynienia z opadaniem skrzydeł. Czasem ta różnica jest minimalna, ale i tak robi swoje. To samo działo się z motylami podczas rutynowego podtruwania "szkodników" płytkami Brosa.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wilgotność powietrza w gablotach
PostNapisane: niedziela, 3 lipca 2011, 11:30 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 13 września 2005, 18:00
Posty: 1751
Lokalizacja: Wrocław
Nie dociskanie skrzydeł, tylko dociskanie tułowia. Chodzi o to, żeby nasada skrzydeł stykała się bezpośrednio z powierzchnią rozpinadła. Skrzydła opadną, jeśli tułów będzie podniesiony ponad płaszczyznę rozpinadła a je same dociśniesz folią.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wilgotność powietrza w gablotach
PostNapisane: niedziela, 3 lipca 2011, 11:40 
Offline

Dołączył(a): piątek, 12 maja 2006, 20:54
Posty: 1068
Lokalizacja: okolice Bielska-B./Kraków
OK, tylko problem pojawia się przede wszystkim w takich banalnych przypadkach jak te czerwończyki, gdzie przecież nie ma żadnych trudności z ładnym wypreparowaniem na rozpinadle.
Cytuj:
w przypadku Eupithecii, które podczas trucia często zawijają skrzydła pod siebie i niejednokrotnie sztywnieją.

A ja takie pozwijane Eupithecie od razu wywalam :mrgreen: Zawsze biorę żywe motyle z ekranu, do lodówki, i dopiero na miejscu podtruwam i robię tak jak opisałem wyżej. Czasami zabieram na polowanie pudełko, do którego wbijam zatrute motyle na szpilkach, ale wada jest taka, że często się budzą i trzeba je po kilka razy zatruwać i znowu przekładać.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wilgotność powietrza w gablotach
PostNapisane: niedziela, 3 lipca 2011, 11:54 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 28 sierpnia 2005, 13:29
Posty: 5527
Lokalizacja: Kaczyce
UTM: CA22
Przyczyną przemieszczania się skrzydeł po zdjęciu motyla z rozpinadła (najczęściej w dół, ale czasem w górę) jest skurcz mięśni motyla podczas zatruwania. Dlatego takie przemieszczenie następuje od razu po usunięciu rozpinadła, i pogłębia się w miarę zwiększania wilgotności wypreparowanego motyla. Duże motyle (zawisaki, barczatki) czasem trujemy zastrzykiem z amoniaku - wtedy mięśnie natychmiast wiotczeją i po wysuszeniu motyl zachowuje ustawienie skrzydeł. Najgorzej z przeparacją odwilżanych motyli, ale... Zdarzyło mi się kiedyś dostać wysuszone motyle, które po złowieniu (w tropiku) były źle zabezpieczone i rozpoczął się proces gnilny wewnątrz owada. Odwilżone nieomal rozlatywały się na kawałki, ale po wyschnięciu idealnie trzymały pozycję (mięśnie były silnie zniszczone).
Niezłym sposobem jest, po odwilżeniu motyla, zamrożenie go na jeden dzień. Mróz uszkadza tkanki mięśni (to tak jak odmrożona truskawka nigdy już nie będzie jędrna) i po odwilżeniu mięśnie skrzydeł są bardziej wiotkie, a po wypreparowaniu i wysuszeniu skrzydła się nie przemieszczają.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wilgotność powietrza w gablotach
PostNapisane: niedziela, 3 lipca 2011, 12:08 
Offline

Dołączył(a): piątek, 12 maja 2006, 20:54
Posty: 1068
Lokalizacja: okolice Bielska-B./Kraków
Kolejny sposób przechowywania motyli, jaki bym polecił, to kopertowanie i mrożenie. Po wyjęciu z zamrażarki, motyl w ciągu kilku minut staje się gotowy do preparacji. Nie jest aż tak wiotki jak świeży okaz, ale na rozpinadle dobrze się na nim pracuje po wypreparowaniu wygląda idealnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wilgotność powietrza w gablotach
PostNapisane: niedziela, 3 lipca 2011, 12:29 
Online
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 6 maja 2004, 11:14
Posty: 13598
Lokalizacja: Kutno
UTM: CC88
Ja najczęściej zabijam przez zamrażanie, tzn. przy łowieniu na światło, i mimo to w przypadku drobnych miernikowców też pojawiają się problemy z opadającymi skrzydłami. I moim zdaniem to nie kwestia mięśni, bo najczęściej opadają nie całe skrzydła, ale ich końce, nasadowa część zwykle jest nadal w miarę równa.
A najgorszy mój przypadek to Th. senex - suszyła się prawidłowo, po zdjęciu z rozpinadła była śliczna, a po jakimś czasie końce skrzydeł podwinęły się jej bardzo mocno, nie pomogło nawet ponowne rozpięcie. Poza nią nic w tej gablocie nie popodwijało się, więc to raczej nie kwestia ogólnej wilgotności...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wilgotność powietrza w gablotach
PostNapisane: niedziela, 3 lipca 2011, 15:08 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 28 sierpnia 2005, 13:29
Posty: 5527
Lokalizacja: Kaczyce
UTM: CA22
Cytuj:
najczęściej opadają nie całe skrzydła, ale ich końce, nasadowa część zwykle jest nadal w miarę równa
Oczywiście ten problem nie dotyczy mięśni. Podejrzewam, że przyczyną może być drobne "niedopompowanie" skrzydła u lęgnącego się motyla. Wysuszone na rozpinadle skrzydło przez krótki okres czasu zachowuje wtedy "płaskość", ale lekko odwilżone powraca do nietypowego kształtu, i podwija brzeg zewnętrzny. Jest to jednak tylko moja sugestia (też miewam taki problem  :( )


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wilgotność powietrza w gablotach
PostNapisane: niedziela, 3 lipca 2011, 20:03 
Offline

Dołączył(a): czwartek, 23 września 2010, 11:37
Posty: 402
Pewne sprawy związane z preparowaniem motyli - przez kolegę i osobiście:
1.Przed preparowaniem motyle do zamrażalnika, do następnego dnia lub dłużej, gdy będzie czas na preparowanie.
2.Deseczka rozpinadła pod niewielkim kątem na zewnątrz, zewnętrzna część jest nieco grubsza. Niewielkie opadnięcie skrzydeł niweluje ten skos.
3.Podczas preporowania "ciało" motyla leciutko ku górze,co ułatwia rozprowadzenie skrzydeł. Ostatnią czynnością podczas preporowania jest minimalne wypoziomowanie w pionie, ewentualnie w poziomie.
4.Pod odwłok kłębuszek waty, aby po wysuszeniu odwłok nie zwisał.
5.Nie stosujemy standardowych, kupnych pasków do przykrycia skrzydeł, lecz grubszy, gładki papier. Lepszy docisk skrzydła do deseczki rozpinadła, po wysuszeniu skrzydła nie mają tendencji do pofalowania się. Przdtem paznokciem zlikwidowanie krawędzi paska, by nie było jej odciśnięcia na skrzydłach.
6.Gablot nie powinno trzymać się bezpośrednio na podłodze.
A z tego, co widziałem, każdy orze jak może.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 22 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Reklama: Ubezpieczenia Bełchatów - UNILINK



Protected by Anti-Spam ACPPowered by phpBB® Forum Software © phpBB Group

Na skróty: Motyle i Chrząszcze - Strona Główna | Checklist Coleoptera of Poland 2014 On-Line | Mapa | Linki | Cerambycidae | Buprestidae | Carabidae | Chrząszcze wodne | Chemia owadów | efotogaleria | SKLEP |

 

Platformę hostingową zapewnia TITTLE.pl