japonskie perelki
-
- Posty: 1887
- Rejestracja: czwartek, 5 lutego 2004, 02:00
- Lokalizacja: Palearktyka
japonskie perelki
Podobnie jak poprzednio biegacze z rodzaju Hexagonia, tak i te dwa piękne żuki pokazuję w dziale właściwym pod kątem taksonomicznym, a nie w fotografii. Tym niemniej jest to kontynuacja wskazówek dotyczących fotografowania okazów z zastosowaniem światła zastanego, która być może będzie miała ciąg dalszy, z różnymi obiektami. Dzisiaj stwory umiarkowanie kudłate, co stwarza specyficzne kłopoty przy próbach ich uwiecznienia na fotografii.
Rozpędziliście się (w innym miejscu) z pokazywaniem fotek robionych sprzętem, którego zwykły zjadacz chleba nigdy w życiu nawet nie powącha. Były też już tematy dotyczące rozmaitych, czasem kosztownych systemów oświetlenia. Praktycznie nikt nowy po tych wywodach, wskazówkach i wykładach nie zaczął tutaj pokazywać dobrych zdjęć preparatów. Czyli w zasadzie gada się w próżnię... Dosłownie dwie-trzy osoby pokazywały jakieś własne eksperymenty, próby pobawienia się różnymi parametrami, warunkami, aczkolwiek w najmniejszym stopniu były to testy światła. To ostatnie dziwi mnie szczególnie, bo zdjęcie to światło i jeśli nie poświęci się kilku tygodni czy miesięcy na zabawy z oświetleniem to nie pomoże opanowanie ustawień aparatu czy kosmiczna rozdzielczość mikroskopów pozwalająca zajrzeć mrówce w kieszeń. A czasem wystarczy zorganizować byle jaki statyw z sankami do makro, niedrogi, hybrydowy aparat i jedną dodatkową soczewkę, żeby zrobić przynajmniej internetowej jakości zdjęcie. Potrzebny jest raczej pochmurny dzień i pomieszczenie z dużymi oknami. Pogoda powinna być stabilna, żeby co chwila nie wychodziło zza chmur słońce, łatwiej wtedy panować nad warunkami fotografowania, nie trzeba też ciągle modyfikować balansu bieli. Zima jest idealna, nie trzeba walczyć z żółtą dominantą, o którą łatwo w słoneczne lato. Okazy muszą być ładnie spreparowane i oczyszczone z kurzu, ekspozycja rzędu 1-3 sekund przy rozsądnej dziurze f/8, i oczywiście odrobina wprawy w obróbce grafiki, bo same te zdjęcia nie poskładają się w wynikowy obrazek. Żadnej lampy błyskowej robiącej paskudne przepały, w ogóle żadnych dodatkowych świateł (najlepiej wyłączyć wszystkie lampy w pomieszczeniu - mieszanie różnego światła jest trudne do opanowania), a więc koszty do zaakceptowania dla przeciętnego kózkarza czy żukoluba mającego do czynienia z niezbyt drobnymi okazami.
Efekty poniżej, w postaci deseru z egzotycznych piękności reprezentujących raczej mało u nas znane rodziny Scarabaeoidea.
Po lewej: Anthypna pectinata Lewis, 1895 (Glaphyridae), Japonia, Takaosanguchi w prefekturze Tokyo.
Po prawej: Ochodaeus maculatus interruptus Y. Kurosawa, 1968 (Ochodaeidae), Japonia, wyspa Ishigaki w archipelagu Ryukyus (prefektura Okinawa).
Rozpędziliście się (w innym miejscu) z pokazywaniem fotek robionych sprzętem, którego zwykły zjadacz chleba nigdy w życiu nawet nie powącha. Były też już tematy dotyczące rozmaitych, czasem kosztownych systemów oświetlenia. Praktycznie nikt nowy po tych wywodach, wskazówkach i wykładach nie zaczął tutaj pokazywać dobrych zdjęć preparatów. Czyli w zasadzie gada się w próżnię... Dosłownie dwie-trzy osoby pokazywały jakieś własne eksperymenty, próby pobawienia się różnymi parametrami, warunkami, aczkolwiek w najmniejszym stopniu były to testy światła. To ostatnie dziwi mnie szczególnie, bo zdjęcie to światło i jeśli nie poświęci się kilku tygodni czy miesięcy na zabawy z oświetleniem to nie pomoże opanowanie ustawień aparatu czy kosmiczna rozdzielczość mikroskopów pozwalająca zajrzeć mrówce w kieszeń. A czasem wystarczy zorganizować byle jaki statyw z sankami do makro, niedrogi, hybrydowy aparat i jedną dodatkową soczewkę, żeby zrobić przynajmniej internetowej jakości zdjęcie. Potrzebny jest raczej pochmurny dzień i pomieszczenie z dużymi oknami. Pogoda powinna być stabilna, żeby co chwila nie wychodziło zza chmur słońce, łatwiej wtedy panować nad warunkami fotografowania, nie trzeba też ciągle modyfikować balansu bieli. Zima jest idealna, nie trzeba walczyć z żółtą dominantą, o którą łatwo w słoneczne lato. Okazy muszą być ładnie spreparowane i oczyszczone z kurzu, ekspozycja rzędu 1-3 sekund przy rozsądnej dziurze f/8, i oczywiście odrobina wprawy w obróbce grafiki, bo same te zdjęcia nie poskładają się w wynikowy obrazek. Żadnej lampy błyskowej robiącej paskudne przepały, w ogóle żadnych dodatkowych świateł (najlepiej wyłączyć wszystkie lampy w pomieszczeniu - mieszanie różnego światła jest trudne do opanowania), a więc koszty do zaakceptowania dla przeciętnego kózkarza czy żukoluba mającego do czynienia z niezbyt drobnymi okazami.
Efekty poniżej, w postaci deseru z egzotycznych piękności reprezentujących raczej mało u nas znane rodziny Scarabaeoidea.
Po lewej: Anthypna pectinata Lewis, 1895 (Glaphyridae), Japonia, Takaosanguchi w prefekturze Tokyo.
Po prawej: Ochodaeus maculatus interruptus Y. Kurosawa, 1968 (Ochodaeidae), Japonia, wyspa Ishigaki w archipelagu Ryukyus (prefektura Okinawa).
- Miłosz Mazur
- Posty: 2567
- Rejestracja: czwartek, 26 stycznia 2006, 11:33
- UTM: CA08
- Poprzedni(e) login(y): Curculio
- Specjalność: Curculionoidea
- profil zainteresowan: Muzyka metalowa, fantastyka, gry planszowe
- Lokalizacja: Kędzierzyn-Koźle/Opole
- Podziękował(-a): 1 time
- Kontakt:
A ja mam jedno pytanie techniczne. Jak to jest z migawką. Jeśli masz czas naświetlanie rzędu 2-3 sekund to raczej nie wchodzi w rachubę odpalanie ręczne, no chyba że statyw jest aż tak ciężki i mocny że nic się nie ruszy. Dobrym wyjściem jest spust zewnętrzny lub robienie zdjęcia z pozycji komputera, jednak nie wszytskie programy na to pozwalają (np. mój pozwala ale tylko w trybie autofocusa co jest całkowitym bezsensem). jestem ciekawy jak Ty sobie z tym radzisz 

-
- Posty: 1887
- Rejestracja: czwartek, 5 lutego 2004, 02:00
- Lokalizacja: Palearktyka
- M. Stachowiak
- Posty: 1823
- Rejestracja: czwartek, 14 kwietnia 2005, 23:45
- Lokalizacja: Bydgoszcz
Do sterowania pracą aparatu można wykorzystać jeden z programów (np. PS Remote) oferowany przez Breeze systems ( http://www.breezesys.com/ ). Do makrofotografii wskazane jest również korzystanie z wężyka spustowego. Niestety, nie wszystkie aparaty kompaktowe są wyposażone w gniazdo pozwalające na jego podłączenie. W takich przypadkach jako urządzenie sterujące doskonale sprawdza się komputer (z wspomnianym wyżej oprogramowaniem).
- Miłosz Mazur
- Posty: 2567
- Rejestracja: czwartek, 26 stycznia 2006, 11:33
- UTM: CA08
- Poprzedni(e) login(y): Curculio
- Specjalność: Curculionoidea
- profil zainteresowan: Muzyka metalowa, fantastyka, gry planszowe
- Lokalizacja: Kędzierzyn-Koźle/Opole
- Podziękował(-a): 1 time
- Kontakt:
Pilot do aparatuPawel Jaloszynski pisze:Pilot, drogi WatsonieTrudno chyba dzisiaj znalezc aparat fotograficzny bez mozliwosci odpalania z pilota, a jesli takie istnieja, to zawsze pozostaje samowyzwalacz, sterowanie z komputera lub staroswiecki a jakze przydatny wezyk spustowy.



Samowyzwalacz był by u mnie dość kłopotliwy jako że minimalny czas to 10 sek. Najprościej było by z kompa. Mietku napisz cos więcej o tym programie
- M. Stachowiak
- Posty: 1823
- Rejestracja: czwartek, 14 kwietnia 2005, 23:45
- Lokalizacja: Bydgoszcz
Przecież podałem link do strony, na której znajdziesz wszystkie potrzebne informacjeCurculio pisze:Mietku napisz cos więcej o tym programie

- Miłosz Mazur
- Posty: 2567
- Rejestracja: czwartek, 26 stycznia 2006, 11:33
- UTM: CA08
- Poprzedni(e) login(y): Curculio
- Specjalność: Curculionoidea
- profil zainteresowan: Muzyka metalowa, fantastyka, gry planszowe
- Lokalizacja: Kędzierzyn-Koźle/Opole
- Podziękował(-a): 1 time
- Kontakt:
- M. Stachowiak
- Posty: 1823
- Rejestracja: czwartek, 14 kwietnia 2005, 23:45
- Lokalizacja: Bydgoszcz
- Miłosz Mazur
- Posty: 2567
- Rejestracja: czwartek, 26 stycznia 2006, 11:33
- UTM: CA08
- Poprzedni(e) login(y): Curculio
- Specjalność: Curculionoidea
- profil zainteresowan: Muzyka metalowa, fantastyka, gry planszowe
- Lokalizacja: Kędzierzyn-Koźle/Opole
- Podziękował(-a): 1 time
- Kontakt: